recenzja Gotza- nagłówek

W czasie wiatru starsze dzieci idą na Gotza

Już prawie zawitała do Polski wiosna – w jedną z niedziel można było spróbować się opalać. Niestety marzec spłatał nam figla i przyniósł spory wiatr. No i co tu zrobić, czym się zająć? Mam dla was ciekawą propozycję – najnowszy recital Artura Gotza.
Trzy lata temu miałam okazję być na recitalu pt. „Mężczyzna prawie idealny” (recenzję znajdziecie TUTAJ), stwierdziłam więc, że warto sprawdzić jak sobie poradził Artur w nowym repertuarze. Jak sam artysta pisze: „nie próbuję nawet mierzyć się z genialnymi interpretacjami Kabaretu Starszych Panów”. Śmiem twierdzić, że Gotz poradził sobie rewelacyjnie. Choć Kabaret Starszych Panów znam dość średnio (jestem raczej wielbicielką kabaretu Potem), to przed recitalem przypomniałam sobie kilka piosenek. Artur Gotz pozostawia kwintesencję Kabaretu, a dodaje nieco współczesnego brzmienia. Sprawia, że warszawscy Starsi Panowie są bardziej przystępni dla młodszego pokolenia (w tym, nie oszukujmy się, również dla mnie). Fakt, że na samym recitalu spora większość to byli ludzie starsi ode mnie, co oczywiście jest zrozumiałe – słuchali piosenek swojego późnego dzieciństwa. Obecne pokolenie często potrzebuje kilku większych „bodźców”, by zainteresować się minionymi formacjami artystycznymi. Piosenki Starszych Panów w wykonaniu Artura Gotza jak najbardziej polecam na początek „edukacji staroartystycznej”. Obecny recital nie jest tak mocno skierowany do żeńskiej części widowni, przez co jest bardziej uniwersalny w odbiorze.
Długo się zastanawiałam, czy w trakcie występu trafiły się jakieś słabsze utwory. Naprawdę ciężko mi było coś wybrać, ale myślę, że będą to piosenki „Torreador i kastaniety” oraz „Sposoby robienia kariery”, jednak wynika to z dość ciekawego zjawiska. Zauważyłam, że na koncertach w mniej więcej połowie jego trwania następuje pewnego rodzaju „załamanie” i uwaga widowni jest nieco rozproszona. Może to być pewna wskazówka dla młodych artystów, żeby najlepsze piosenki umieszczać na początku i końcu koncertu.
Co się tyczy całości występu: czas minął o wiele za szybko. Choć piosenki mają średnio po 3 minuty, to wspaniała konferansjerka Gotza jeszcze bardziej umilała czas. Znalazło się również miejsce na konkurs i kilka piosenek z poprzednich płyt (m.in. „Kobiety są jak pierogi” i „Milionerzy”). Cały czas było czuć wzajemny dialog między publicznością a artystą – takie interakcyjne występy są najlepszym wyznacznikiem dobrze spędzonego czasu.
Czy polecam? Też mi pytanie… Jasne, że tak! I starszym, i młodszym (o, tym zwłaszcza), bo piosenki Kabaretu Starszych Panów są wiecznie żywe. A uzupełnienie je o elektryczne brzmienia wcale nie umniejsza ich wartości, a wręcz przeciwnie – uaktualnia, tak, żeby mogły zostać poznane przez jeszcze większą rzeszę fanów piosenki kabaretowej. Występ polecam również tym, którzy już przesłuchali najnowszą płytę Artura Gotza. Słuchałam jej na razie tylko dwa razy, ale już wiem – i uwierzcie mi na słowo – że to zupełnie co innego, niż znaleźć się na ciemnej sali z tymi wszystkimi ludźmi i na żywo posłuchać (obejrzeć!) Artura. Aktor przede wszystkim dużo gra ciałem, emocjami, czego wyłącznie dźwiękiem ukazać nie sposób. O ile „Mężczyzna prawie idealny” dobrze się bronił jako płyta sama w sobie, tak płyta z piosenkami Kabaretu Starszych Panów powinna być wyłącznie dodatkiem do znamienitego występu.
Jeżeli więc chcecie wiedzieć co wspólnego ma lew z Arturem Gotzem albo z czego zasłynął ostatnio Sosnowiec – koniecznie wybierzcie się na recital Artura Gotza.

Chorzów, 18.03.2018r.

PS Odwiedźcie strony Artura Gotza 🙂

http://www.arturgotz.pl/
https://www.facebook.com/mezczyznaprawieidealny/