trico

Trico z zaskoczenia – recenzja edycji kolekcjonerskiej The Last Guardian

Tych, którzy nie uważają gier komputerowych za sztukę odsyłam do takich tytułów jak „The Art Of Videogames” autorstwa Granta Tavinora lub „The Art Of The Video Games” Josh’a Jenischa. Jeśli zaś recenzja edycji kolekcjonerskiej gry nie jest dla Was niczym uwłaczającym na mojej stronie- zapraszam do czytania. Ta recenzja będzie dla mnie czymś zupełnie nowym. Nigdy nie miałam w swoich rękach żadnej edycji kolekcjonerskiej, dlatego nie mogłam przepuścić okazji zrecenzowania tej! Samej gry opisywać nie będę, w Internecie można znaleźć od groma takich recenzji, dlatego zajmę się przede wszystkim artystyczną stroną wersji kolekcjonerskiej.
Premiera The Last Guardian była jedną z bardziej oczekiwanych gier tego roku. Głównie za sprawą aż 9-letniej przerwy między poprzednią grą studia Team Ico- Shadow of the Colossus. Początkowo gra miała ukazać się na platformę PS3, jednak przez problemy z optymalizacją mogła zostać wydana dopiero na PS4. Faktycznie, gra jest bardzo ładna graficznie, a i historia podobno (piszę podobno, bo żadnych gameplay’ów nie oglądałam wcześniej, a sama grać dopiero co zaczęłam) jest atrakcyjna.
Najbardziej zewnętrzne pudełko jest bardzo ładne i dość minimalistycznie zaprojektowane. Króluje głównie biel z delikatnym szarym logo The Last Guardian. Na jednym z boków znajduje się główna grafika z okładek gry, a na równoległej- opisana zawartość tejże Edycji Kolekcjonerskiej.

                                                            tlg  tlg_1

Kiedy otworzymy karton naszym oczom ukazuje się… pudełko. A właściwie skrzynia. Niestety także kartonowa, ale nadruk fantastycznie imituje drewno. Na początku pomyślałam, że pudełkiem zawładnie moja kicia, ale jest ono na tyle solidnie wykonane (ma dość grube ścianki), że użyję go jako schowek na różne rzeczy w szafie. Naprawdę, jest cudowne- zresztą zobaczcie sami!

                                                                                                                tlg_2
Wewnątrz dla lepszego zabezpieczenia znajdują się swojego rodzaju plastikowe blistry: jeden na samej górze, drugi pod nim. W tym górnym znajduje się kilka cudowności, a pierwsza z nich to artbook. 72 strony ślicznych grafik, concept artów i storyboardów. Artbook ma twardą okładkę, więc jest bardziej wytrzymały i bardzo ładnie wygląda na półce z książkami. Jeśli ktoś jest grafikiem, to z pewnością doceni tę niepozorną złotą książeczkę.

                                                                                                      tlg_7  tlg_8
Kolejna rzecz- a raczej dwie- są „bardzo papierowe”, ale mimo to ciekawe. Pierwsza, to ulotka z kodem, którym możemy odblokować soundtrack z The Last Guardian. Druga to listek z naklejkami z motywami z gry, m.in. z gryfem Trico i drugim głównym bohaterem, chłopcem z tatuażami. O ile z naklejek prawdopodobnie nie skorzystam (choć kusi mnie, żeby nakleić Trico na laptop :), to z soundtracków jestem zadowolona. Jeszcze ich nie słuchałam, ale znając co nieco klimat gry może mi się spodobać.

                                                                                                                                                        tlg_6
Trzecie dobro z edycji kolekcjonerskiej The Last Guardian to oczywiście sama gra. Zapakowana w pudełko z białym tłem i dobrze znanym motywem z głównego pudła. Ale to nie jest główne pudełko. Tym właściwym jest steelbook z ciekawie zrobionym nadrukiem. Jeśli popatrzymy nieco pod kątem, to dookoła postaci i logo „zaświeci się” delikatna srebrna poświata. No coś pięknego.

                                                                                       tlg_9  tlg_10  tlg_11

W środku schował się jeszcze jeden smaczek. Oprócz płyty z grą dostaliśmy ulotkę z kodem na ustawienie thelastguardianowej skórki na naszym PS4! Główne opakowanie nas o tym nie informuje, moim zdaniem dobrze, że gracz dodatkowo sam coś odkryje. Skórkę wypróbowałam, ale w moim odczuciu litery są na niej mało czytelne. No ale… co kto lubi.
Nadszedł czas na prawdziwą gratkę kolekcjonerki – naprawdę dużą figurkę Trico!

                                          tlg_3  tlg_4  tlg_5

Podstawka, na której leży stwór ma około 30 albo i więcej centymetrów. Dla mnie jest to imponujący rozmiar, aczkolwiek miałam okazję oglądać figurkę Wiedźmina z gryfem i wychodzi na to, że takie wymiary figur w edycjach kolekcjonerskich to codzienność. Z jednej strony to bardzo dobrze, bo nie jest to małe „coś”, co zaraz zgubi się pomiędzy innymi drobnymi rzeczami na półce. I oczywiście dobrze się eksponuje w widocznym miejscu. Z drugiej strony… Nie wszyscy mogą mieć dostatecznie dużo miejsca na taką figurkę. Ale wybierając między „mieć czy nie mieć”, odpowiem: MIEĆ. Figurka jest zrobiona naprawdę dokładnie. Każde pióro jest na swoim miejscu, nie zabrakło nawet takich szczegółów jak wąsy (?) gryfa czy tatuaże na rękach chłopca. Pochwalę też staranne malowanie. Specjalnie poświeciłam latarką pod skrzydła Trico (i w inne dziwne miejsca) i z zadowoleniem stwierdzam, że wszystko jest dokładnie pomalowane. Kolorystyka również jest dobrze dobrana- nie za ciemna, nie za jasna, tam gdzie trzeba kolory są intensywniejsze. Swoją drogą przez momencik pomyślałam, że może twórcy zrobią niespodziankę graczom i „różki” Trico pomalują fluorescencyjną farbą, ale chyba za wiele oczekiwałam 🙂 Taka już to moja ciekawość.

                                                                                                                tlg_12
Jestem szczęśliwa, że weszłam w posiadanie Edycji Kolekcjonerskiej The Last Guardian i nie tylko ze względu na jej zawartość. Najciekawszym jest fakt, że wygrałam tę kolekcjonerkę w konkursie! I z tego miejsca chcę was bardzo zachęcić do brania udziału w konkursach, również tych na Facebook’u, bo naprawdę można wygrać coś fajnego. Mam już trochę doświadczenia w tej kwestii, wiem kiedy są większe szanse, a kiedy lepiej czekać na łatwiejszy konkurs. Ale tym razem dzięki serwisowi Konkursy Gracza trafiłam na konkurs kreatywny (cóż za okazja!) na stronie Konsolowe.info. Zadanie konkursowe było następujące: „Na konsolach PlayStation pojawiło się wiele fantastycznych duetów. Chcielibyśmy, abyście zaprezentowali wasz ulubiony duet z gier na PlayStation w świątecznej scenerii.” Pod poniższym linkiem możecie zobaczyć wynik mojej wielogodzinnej pracy, którą doceniło jury:
 
                                                                                                http://ardea-art.pl/index.php/portfolio/rysunek/#&gid=1&pid=5

 

Gościnnie w recenzji wystąpiła moja kotka Sally 🙂

Za udostępnianie ciekawych konkursów dziękuję stronie Konkursy Gracza

Za docenienie mojej pracy, jak i prowadzenie naprawdę dobrej strony dziękuję Konsolowe.info

Odwiedźcie te strony, bo naprawdę warto!