zsxcfvbn

Recenzja fotoksiążki od Saal-Digital

Od jakiegoś już czasu zastanawiałam się nad zaprojektowaniem fotoksiążki, która byłaby podsumowaniem mojego rocznego projektu z fotografią koncertową. Znalazłam mnóstwo obiecujących firm i fotolabów, ale szczerze mówiąc – ceny mnie odstraszały… Jakiś czas temu na mojej tablicy pokazała się zachęcająca promocja od firmy Saal-Digital: darmowa fotoksiążka w zamian za recenzję. Pomyślałam… dlaczego nie? Postanowiłam spróbować. Zaprojektowałam książkę (w, swoją drogą, bardzo przyjaznym i intuicyjnym programie od Saal-Digital), wysłałam zamówienie i czekałam zaledwie kilka dni na swoje „fotoszczęście”.

Mówią, że nie ocenia się książki po okładce, ale tym razem stwierdzenie to jest błędne. Moją pierwszą reakcją po odpakowaniu przesyłki było: „wow, jaka super okładka! Taka mięciutka!”. Faktycznie, okładka jest zachwycająca. Wybrałam wersję bez watowania (ze względu na ciemne kolory) i jestem nią oczarowana. W dotyku przywodzi na myśl aksamitne płatki róży. Rogi okładki są ładnie wykończone, w żadnym miejscu klejenia nic nie odstaje.

  img_20160624_165101 img_20160624_164948 img_20160624_164907

Swoją fotoksiążkę zaprojektowałam w taki sposób, że na pierwszy rzut oka właściwie nie różni się od zwykłej książki. No, może poza brakiem autora. Kolory są nieco mniej nasycone, niż na projekcie cyfrowym. Może to zależeć od lekkich odstępstw od poprawnej kalibracji ekranu lub po prostu ten typ papieru nie przyswaja tak żywych kolorów. Mimo wszystko – nie uważam tego za minus. Napis na rewersie książki jest wyrazisty, w dokładnie takim kolorze, jaki wybrałam. W porównaniu z wersją cyfrową bardziej podoba mi się wersja namacalna – głównie przez stłumione kolory, które lepiej uwydatniają napisy i tytuł.

Pora otworzyć to fotograficzne cudo. Bo może to tylko okładka jest piękna, a wewnątrz znajduje się wielkie rozczarowanie? Nic z tych rzeczy. Przede wszystkim papier: fotograficzny, matowy (z drobniutkim ziarnem), nie odbijają się na nim palce podczas oglądania.

img_20160624_165143 img_20160624_165214

Strony są grube, grubsze nawet niż standardowo wydrukowane zdjęcie. Dzięki temu nie muszę się bać, że któraś z nich przypadkiem zagnie się, jak np. za szybko zamknę książkę. W związku z tym nie można przekartkować szybko całości, tak jak to można robić ze zwykłą papierową książką. Ale ma to swój plus – zachęca to do zagłębienia się w wydrukowane fotografie, powoli kontemplować poszczególne kadry…

Kilkukrotnie drukowałam niektóre zdjęcia, które zamieściłam też w fotoksiążce, więc mam dobre porównanie co do jakości. I wiecie co? Zdjęcia są w tak samo wspaniałej jakości jak te drukowane w moim sprawdzonym i ulubionym fotolabie. Odcienie niebieskie mają niezwykłą głębię; taką, jaką właśnie chciałam uzyskać.

img_20160624_165126 img_20160624_165258

Kolory skóry są naturalne, nie wpadają w żaden „niezdrowy” odcień fioletu czy zieleni. W przypadku zdjęć z szumami (niestety, czasem te dobre kadry technicznie nie zadawalają, a mimo wszystko je kochasz) ziarno, szumy i artefakty są bardzo mało widoczne. W niektórych przypadkach zbyt ciemne przejścia w niebieskie odcienie spłaszczają obraz. Nie mam niestety żadnych zdjęć czarno-białych, żeby ocenić również ich jakość. Podejrzewam, że te z oryginalnie mniejszym kontrastem mogą mieć podciągnięte szarości, ale są to tylko moje przypuszczenia.

Ogólny wygląd fotoksiążki jest bardzo przystępny- wybrałam format A5 tak, żeby w razie czego móc swobodnie nosić ją ze sobą. Producent obiecywał, że strony będą bez środkowego łączenia, przez co można projektować książkę ze zdjęciem na całe dwie strony. Faktycznie, wszystko jest ładnie sklejone. Same strony od zewnątrz (a pod grzbietem okładki) wydają się być mało wytrzymałe, nie widać żadnego klejenia czy szycia stron, ale oglądałam fotoksiążkę kilkanaście razy na różne strony i sposoby i trzymają tak samo, jak na początku.

 img_20160624_165321 img_20160624_165405

Niestety zauważyłam, że na przedniej okładce, przy zgięciu, pojawiły się małe zmarszczki – właśnie od częstego otwierania. Myślę, że to zwykła kolej rzeczy tego typu aksamitnych okładek, bo to samo zjawisko zauważyłam podczas czytania zwykłych książek. Drugą wadą okładki jest, niestety, duża wrażliwość na odbicia palców. Na mojej ciemnej okładce bardzo je widać (może na jasnej byłoby inaczej).

  img_20160624_164925 img_20160624_164917 img_20160624_165046

Wiem już, że muszę znaleźć sposób na czyszczenie ich. Google powiada, iż wystarczą specjalne szmateczki do czyszczenia obrazów i antyków, ale na pewno są też inne sposoby – kwestia do sprawdzenia.

Mimo tych kilku wymienionych wad jak najbardziej polecam fotoksiążki od Saal-Digital. Tym, którzy się wahają, a fotografują profesjonalnie, polecam promocję z której skorzystałam. Jeśli już jesteście pewni, że to odpowiednia firma na waszą książkę foto, to zachęcam do złożenia zamówienia.

 

 

PODSUMOWANIE

Okładka: Matowa, bez watowania

Kod kreskowy: bez kodu

Ilość stron: 46

Format: 15×21 cm (A5)

 

Zalety:

  • cena adekwatna do jakości (nie za niska, ale również nie wysoka)
  • wspaniałe odwzorowanie zdjęć kolorowych
  • matowy papier fotograficzny
  • mięciutka, aksamitna okładka 🙂
  • dobre wykończenia wewnątrz i na zewnątrz
  • wytrzymałość
  • jest po prostu PIĘKNA

 

Wady:

  • okładka „wyłapuje” każdy odcisk palca
  • delikatne zmarszczki po wielokrotnym otwieraniu na przedniej okładce
  • czasem ciemne kolory na zdjęciach spłaszczają obraz

Fotoksiążkę i inne artykuły fotograficzne zamówicie na http://www.saal-digital.pl/