c43c81_4f531c06dfe64e1cb500583e410b89c8

Recital prawie idealny

Minęło niemal dziesięć lat odkąd ostatnim razem odwiedzałam Teatr Rozrywki w Chorzowie. Byłam wówczas na spektaklach „Skrzypek na dachu” i „Jesus Christ Superstar”. Tym razem trafiła się nie lada gratka, bo miałam szansę obejrzeć recital Artura Gotza zatytułowany „Mężczyzna prawie idealny”. Koncert opowiada o trzynastu mężczyznach z pewnymi wadami przedstawionymi w satyryczny sposób. Tytuł i opis ciekawy- więc czemu by nie oglądnąć?

Aktor, wokalista, satyryk- tymi słowami można najlepiej opisać Artura Gotza. Jest on absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Występował między innymi w Teatrze The Imagination w Londynie, w Piwnicy pod Baranami (gdzie debiutował jako wokalista) i w Teatrze Rozrywki w Chorzowie.

Ze zdolnościami aktorskimi Gotza pierwszy raz spotkałam się na wspomnianym wcześniej spektaklu „Skrzypek na dachu” w reżyserii Marcela Kochańczyka. Już wtedy niesamowitym wydał mi się talent Artura i pozostał na długo w pamięci. W trakcie sobotniego recitalu wiedziałam, że aktor nie do końca wykorzystał niegdyś swój potencjał i na szczęście teraz rozwija się w odpowiednim kierunku. Sam Artur Gotz wspomniał, iż ten występ jest dla niego podróżą sentymentalną, wszakże z chorzowskim teatrem łączy go wiele wspomnień.

Moim zdaniem występ był idealnie przygotowany pod względem oprawy muzycznej i wizualnej. Ekran za występującymi nie odwracał zbytniej uwagi od gwiazdy wieczoru jak i instrumentalistów. Ładnie uzupełniał piosenki i w połączeniu z dopasowanym światłem doskonale oddawał ich nastrój. Muzycy akompaniujący również nie odciągali zbytniej uwagi od głównego wykonawcy. Choć, przyznam szczerze, kilkukrotnie zerknęłam w stronę któregoś z nich, żeby podpatrzeć w jaki sposób grają niektóre partie.

Opisując występ Artura Gotza nie sposób nie wspomnieć o lekkości i swobodzie z jaką artysta odnosił się do widzów. Można było poczuć, że naprawdę kocha to, co robi. Bezpośrednia interakcja z widzami jest tym, co wyróżnia teatr od kina, a Gotz to udowodnił. Podczas przerw między kolejnymi piosenkami rozmawiał z widownią, zadawał pytania, zachęcał do wypowiedzi na podjęte tematy. Dodatkowym plusem była możliwość dłuższego porozmawiania z aktorem i zdobycia autografu na zakupionej płycie. Czasami, przez sporą dawkę humoru, widz mógł poczuć się jak na stand-up’ie- dość znanej formie komediowej. Porównując występ Gotza na żywo i nagrania z płyty „Mężczyzna prawie idealny” mogę stwierdzić, że wykonywane przez niego piosenki o wiele lepiej brzmią na żywo. Być może to za sprawą oprawy wizualnej i braku chórków.

Mogłoby się wydawać, iż recital był idealny. Cóż, mam co do niego kilka zastrzeżeń. Przede wszystkim nie do końca podobało mi się zestawienie satyrycznych, pełnych energii wykonań piosenek z jedną smutniejszą, umieszczoną mniej więcej w połowie. W moim przekonaniu można by z niej całkowicie zrezygnować lub nieco zmienić aranżację na mniej „mdłą”. Może pomogłoby umieszczenie jej po prostu w innym miejscu występu. Drugą rzeczą (którą nie wiem, czy zaliczyć do wad, czy zalet) jest pewien niedosyt po zakończeniu. Chciałoby się usłyszeć kolejne piosenki, ale z drugiej strony może dobrze, że Agnieszka Chrzanowska, autorka tekstów, nie poznała większej ilości mężczyzn prawie idealnych, by móc o nich napisać. Za ostatnią wadę występu uważam zbyt małą frekwencję widowni. W porównaniu z ponad dwustoma uczestniczącymi na recitalu Artura w Poznaniu- Chorzów „przyciągnął” niecałą setkę. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że promocja medialna Artura Gotza na większą skalę dopiero co, mam nadzieję, się rozpoczyna, to jest to i tak, moim zdaniem, niezły wynik.

Komu poleciłabym ten recital? Na pewno mężczyznom mającym dystans do siebie, ale również parom, małżeństwom itp., bo humorystyczne przedstawienie wad mężczyzn może być pewną przestrogą na przyszłość. Polecam też „Mężczyznę prawie idealnego” osobom lubiącym dobre połączenie aktorstwa z wpadającym w ucho miłym głosem.

Całość recitalu w skali 1-6 z pełnym przekonaniem oceniam na 6, mimo wymienionych przeze mnie „minusów”. Bardzo chętnie poszłabym na recital raz jeszcze, bo jak to często bywa- słuchanie płyty nie jest tym samym, co oglądanie artysty na żywo.

 

recital „Mężczyzna prawie idealny”

Chorzów, 21.02.2015